Gastronomia i handel po epidemii koronawirusa to przedmiot analiz ekspertów. W pierwszej kolejności ucierpiały branże, które związane były z podróżowaniem. Są to hotelarstwo, turystyka, transport pasażerski, w szczególności długodystansowy.

Spadać zaczęły również przychody barów, restauracji, a także innych usług, w których dominuje bezpośredni kontakt z klientem. Po tym jak ludzie przestraszeni możliwością zakażeń przestali je odwiedzać – ocenia Marcin Czaplicki, ekspert z PKO BP. Gastronomia i handel po epidemii koronawirusa uzależnione są od dalszego rozwoju sytuacji.

Po zamknięciu szkół, gdy ludzie zaczęli coraz więcej czasu spędzać w domu, skutki epidemii zaczęły odczuwać także inne sektory usługowe.

Zamknięcie galerii handlowych odbiło się na kondycji sprzedaży detalicznej. W szczególności w tych segmentach, w których nie możliwe lub utrudnione było zastąpienie sprzedaży bezpośredniej transakcją internetową – ocenia ekspert z PKO BP.

Wzrost liczby zachorowań, a także problemy z dostawami komponentów uderzyły także w przemysł. Część zakładów musiała podjąć decyzję o zawieszeniu lub istotnym ograniczaniu produkcji.

Aby móc odpowiedzieć na pytanie na temat przyszłości, kluczowe jest przyjęcie dwóch założeń:

  • po pierwsze, jak długo trwało zawieszenie działalności w poszczególnych branżach, bo od tego zależy w szczególności dotkliwość kryzysu dla branży usługowej;
  • po drugie, jak zmieni się zachowanie konsumentów po zniesieniu przeciwepidemicznych ograniczeń – to determinowało będzie później sprzedaż, ale także produkcję wielu branż.
W średnim terminie, aż do wynalezienia szczepionki, ucierpi zapewne szeroko pojęta branża turystyczna. Także ta część gastronomii, która nie będzie sobie w stanie poradzić z ograniczeniami sanitarnymi. Sama turystyka, gastronomia, czy hotelarstwo mają relatywnie niski, jeżeli nie bardzo niski udział w tworzeniu wartości dodanej w Polsce. Oznacza to, że długotrwały negatywny wpływ kryzysu nie musi być duży. Handel dotknięty przez kwarantannę jest już bardzo istotnym, większym niż w innych państwach, źródłem tworzenia PKB –  ocenia Marcin Czaplicki.

Jak podkreśla, kluczowa będzie kondycja konsumpcji, a więc także handlu po epidemii. Przykład mogą stanowić Chiny, które już w marcu zaczęły odmrażać gospodarkę. O ile przemysł i eksport dość sprawnie wrócił do relatywnie normalnego funkcjonowania, o tyle sprzedaż detaliczna i ogólnie aktywność konsumentów – już nie.

Widać to po pustych hotelach, a także ulicach. Chińczycy wychodzą z domu w zasadzie jedynie do pracy. Istotnemu ograniczeniu uległy więc w ich wypadku wydatki na rozrywkę, ale także wiele usług. W krótkim terminie zyskują niewątpliwie te branże, które świadczą usługi zdalne lub wspierają ich świadczenie. Posiadane przez nas dane wskazują na wzrost popularności usług kurierskich, co wynika z większej liczby zakupów na odległość – prognozuje ekspert.

Powszechnie dostępne informacje pokazują również, że zwiększone przychody odnotowały także sektory rozrywkowe, z których usług można korzystać w domu, jak gaming czy VOD. Relatywnie lepiej od innych – ale niekoniecznie lepiej niż przed epidemią – wiedzie się także tym, którzy już wcześniej rozwijali internetowe i zdalne kanały sprzedaży, a także mieli przygotowaną bazę pod pracę zdalną, z domu.

Marcin Czaplicki, ekspert PKO BP komentuje:

W długim horyzoncie kluczowa będzie elastyczność i zdolność do zmiany kierunków produkcji. W odpowiedzi na zmiany, jakie mogą mieć miejsce w popycie konsumpcyjnym, ale także inwestycyjnym. Kryzys pokazał, że światowa gospodarka nie może polegać tylko na jednym (np. chińskim) źródle dostaw półproduktów. Rodzi to potrzebę dywersyfikacji, a więc także zakładania nowych fabryk w innych miejscach, na przykład w Polsce.
Innym istotnym aspektem jest zwiększenie powierzchni magazynowej ze względu na potrzebę gromadzenia większych zapasów. Generuje to wyzwania, ale także i szanse dla branży logistycznej.
Wybuch epidemii oznacza konieczność zwiększenia wydatków na ochronę zdrowia, ale także prewencję, to jest branżę biotechnologiczną i farmację. Wzrośnie również rola usług zdalnych, np. telemedycyny.
Swoją pozycję mogą także poprawić sklepy małopowierzchniowe, gdyż z uwagi na unikanie dużych skupisk osób, ludzie mogą preferować je kosztem supermarketów .

Red. (źródło: PAP)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

CAPTCHA