W stolicy Francji koronawirus nie wywołuje ani strachu, ani paniki. Paryżanie nie zmienili swoich nawyków. Nadal tłumnie chodzą do restauracji i kawiarni. Zarówno na poranne espresso, jak i na wino i kolację później w ciągu dnia.

W centrach dzielnic kafejki pełne są osób, które przed pójściem do pracy lubią wypić kawę i przejrzeć gazetę czy newsy w telefonie. Koronawirus powoduje natomiast, że zdecydowanie mniej turystów odwiedza natomiast wieżę Eiffla czy Luwr.

12 marca w nocy paryski park rozrywki Disneyland poinformował, że zamyka swoje podwoje z powodu zakażenia się koronawirusem przez kilku pracowników.

Na lotnisku Charlesa de Gaulle’s jest zdecydowanie mniej podróżnych, ale mniej osób przylatuje do Francji już od grudnia zeszłego roku, kiedy zaczęły się strajki przeciwko reformie emerytalnej. Z powodu dwumiesięcznej akcji protestacyjnej transportowców miasto niemal stanęło – tworzyły się wielokilometrowe korki.

Obecnie paryżanie znów korzystają z transportu publicznego, choć niektórzy, głownie turyści, noszą maseczki ochronne w metrze, tramwajach czy autobusach. Ministerstwo zdrowia odradza Francuzom korzystanie z masek medycznych, jeśli nie zauważają u siebie symptomów żadnej choroby.

Od 9 marca do odwołania zamknięte są wszystkie szkoły, przedszkola i żłobki. Miasto ma jednak organizować jakiś rodzaj formy zbiorowej opieki nad dziećmi. Gminy nie ujawniły jednak jeszcze szczegółów w tej sprawie. W czwartek wieczorem niektóre szkoły rozesłały jedynie informację o braku lekcji począwszy od poniedziałku.

Sprzeciw społeczny budzi we Francji zakaz odwiedzin osób starszych w domach spokojnej starości. Dzieci seniorów zapowiadają protesty w tej sprawie, uważając że zakaz nie uchroni osób starszych przed wirusem w sytuacji, gdy personel takich placówek wychodzi na zewnątrz i nie nosi ani masek, ani rękawiczek czy ubrań ochronnych. Prezydent Macron zalecił osobom powyżej 70. roku życia pozostawanie w domach i unikanie odwiedzin.

Sklepy pełne klientów

Centra handlowe nadal pełne są klientów, podobnie, jak supermarkety. Ludzie kupują na zapas i półki zaczynają świecić pustkami, widać jednak niedobory głównie produktów z długim terminem ważności i tych najtańszych: konserw, żywności w puszkach, pieczywa tostowego, najtańszych kasz, mąk i makaronów. “Kryzysy dotykają najbiedniejszych” – kwituje sytuację podparyski sprzedawca Lionel w rozmowie z PAP.

Z aptek dawno zniknęły maseczki medyczne i żele antybakteryjne. Cześć placówek zaczęła sama wytwarzać żele, ale popyt na nie jest tak duży, że artykuły te stały się praktycznie nieosiągalne w Paryżu.

W parkach nadal spaceruje i biega wiele osób. Zachęca do tego pogoda. W Paryżu czuć już bowiem wiosnę. Temperatura utrzymuje się w ciągu dnia powyżej 10 stopni Celsjusza.

Red. (źródło: PAP)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

CAPTCHA