Sprzedawca ma prawo odmówić obsługi klienta bez maseczki, gdyż chodzi bezpieczeństwo – informuje Główny Inspektorat Sanitarny. Jeśli maseczki nie ma sprzedawca, mogą reagować klienci. Od egzekwowania prawa jest policja i straż miejska. Interweniować może też inspekcja sanitarna.

W myśl obowiązujących przepisów, należy nosić maseczki zasłaniające usta i nos w komunikacji miejskiej, pomieszczeniach zamkniętych i w miejscach zatłoczonych. Osobie bez maseczki grozi 500 zł mandatu.

Co zrobić, gdy klient, sprzedawca w sklepie lub obsługa w lokalu gastronomicznym nie ma zasłoniętych ust i nosa?

– Sprzedawca ma prawo odmówić obsługi klienta bez maski. Chodzi o bezpieczeństwo pracowników supermarketu, którzy z racji wykonywanej pracy mają kontakt z ogromną liczba osób. Prawo nakazuje w takiej sytuacji noszenie maseczki. Policja i straż miejska może egzekwować wykonanie prawa –  mówi rzecznik GIS, Jan Bondar.

Jeśli maseczki nie ma sprzedawca, reagować mogą klienci, może też interweniować inspekcja sanitarna.

Rzeznik GIS pytany, czy w związku z tym będzie więcej kontroli, odpowiedział, że już teraz jest ich więcej, zwłaszcza w kurortach i w miejscowościach turystycznych.

Czy możliwy jest powrót do obowiązku noszenia maseczek na ulicach?

– Tam, gdzie nie ma kontaktu z innymi ludźmi i tam, gdzie można utrzymać dystans społeczny, jeśli się nie wydarzy jakiś kataklizm, to raczej nie przewidujemy takiego rozwiązania – wyjaśnia rzecznik GIS.

Jednocześnie informuje, że nie da się wykluczyć jesienią, kiedy sytuacja może się pogorszyć, powrotu różnych innych obostrzeń, które są teraz stopniowo znoszone.

– Musimy się przyzwyczaić, że w najbliższych miesiącach sytuacja będzie zmienna, dynamiczna. To dotyczy zarówno turystyki, jak i np. uruchamiania szkół, powrotu dzieci do szkół i wielu innych aspektów życia. W zależności od tego, jak sytuacja będzie się rozwijać, a tak na prawdę nikt do końca nie wie, jak będzie, te zmiany mogą następować bardzo szybko, dlatego że liczy się działanie w określonym momencie – ocenia Bondar.

Red. (źródło: PAP)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

CAPTCHA